Nierówna walka z nierównościami – efektywna walka z ubóstwem

Drukuj

Na świecie żyje prawie 7,5 miliarda ludzi i każdy jest inny. Różni nas płeć, kolor skóry, języki którymi posługujemy się na co dzień, wykształcenie, pochodzenie, kultura, dochód. Ubóstwo to suma nierówności, składają się na nie takie czynniki jak: brak dostępu do wody i leków, zacofanie, słaby rozwój społeczny i ekonomiczny, wysokie bezrobocie, brak osób wykfalifikowanych, edukacja na niskim poziomie, zacofana służba zdrowia oraz położenie geograficzne. Te wszystkie elementy składają się na ubóstwo, ale również są jego przyczyną oraz skutkiem, co tworzy efekt błędnego koła. Do przyczyn zalicza się również gwałtowny przyrost naturalny oraz nieumiejętnie prowadzona polityka rządowa.

Nie wszyscy zgadzają się z faktem, że ubóstwo jest czymś naturalnym. Dawniej było to dominujące i jedyne spojrzenie na politykę społeczną. Uważano, że nierówności były i będą zawsze, tak samo jak bieda. Można w jakiś sposób wyciągnąć rękę do takich ludzi, ale przeciwdziałanie jest ograniczone. Znaleźli się i tacy, którzy twierdzili, że bieda jest dobra, bo motywuje do pracy. Jednak obecnie dominuje odmienne spojrzenie. Dziś politycy wolą zapobiegać niż leczyć, a i „formy leczenia” są rozbudowane. Problem ubóstwa jest nagłaśniany poprzez programy wspierająco-informujące, które są organizowane np. w szkołach lub poprzez wystawy kulturalne. Ma to na celu otworzyć oczy i uwrażliwić obywateli na krzywdę innych. Ubóstwo ma przestać być tematem tabu, a biedni nie mogą być piętnowani. W 1992 roku ONZ ustanowiło Międzynarodowy Dzień Walki z Ubóstwem, w dniu 17 października. W ten sposób co roku ten dzień ma przypominać każdemu, że bieda jest problemem całej ludzkości, niezależnie od narodu.

Milowe Cele Milenijne

W 2000 roku miał miejsce międzynarodowy szczyt ONZ, w którym wzięło udział 189 państw. Przyjęły one Deklarację Milenijną, zawierającą 8 Milenijnych Celów Rozwoju stanowiący zobowiązanie społeczności międzynarodowej do redukcji ubóstwa i głodu, zapewnienia równego statusu kobiet i mężczyzn, poprawy stanu zdrowia, poprawy stanu edukacji, walki z AIDS, ochrony środowiska naturalnego a także zbudowania globalnego partnerstwa między narodami na rzecz rozwoju. Termin realizacji celów został przewidziany na rok 2015. Dziś Cele Milenijne to nowe cele z Agendy 2030, czyli program rozbudowany do 17 celów, który jest kontynuacją z 2000 roku. Dodatkowo Komitet Rozwoju Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego przyjął za cel zmniejszenie skrajnego ubóstwa do 3% populacji do 2030 roku. Komitet zatwierdził również drugi cel Banku Światowego – wspieranie dobrobytu. BŚ chciałby zmniejszania nierówności poprzez wzrost dochodów 40% najbiedniejszej części społeczeństwa.

Świat bez ubóstwa jest możliwy?

Od 2000 r. w krajach rozwijających się odsetek ludności żyjącej w skrajnym ubóstwie maleje mniej więcej o punkt procentowy rocznie. To ponad trzykrotnie więcej od długookresowego rocznego tempa tego procesu na całym świecie w ostatnim dwustuleciu. Jeżeli uda się utrzymać ten postęp, to świat krajów rozwijających się zlikwiduje przynajmniej najskrajniejsze formy ubóstwa absolutnego znacznie szybciej, niż zrobił to obecny świat zamożny. Nie powinniśmy jednak zakładać, że to nowe tempo postępu w walce z ubóstwem w świecie rozwijającym się utrzyma się samoczynnie. Będzie to wymagać dobrych programów politycznych i pewnej dozy szczęścia.

Skuteczność programów pomocowych

W 1984 roku Ghana przyjęła program stabilizacyjny – structural adjustment progam (SAP). SAP był finansowany przez IMF oraz Bank Światowy i koncentrował się na udzieleniu pomocy w wielu dziedzinach funkcjonowania państwa (m. in. pożyczono pieniądze na walkę z biedą i wykluczeniem społecznym). Zgodnie z zaleceniami obu organizacji, Ghana ograniczyła wydatki publiczne, zdewaluowała walutę, zainwestowała w eksport surowców oraz wprowadziła udogodnienia w celu wejścia na rynek kapitału zagranicznego. Dzięki tym zabiegom państwo uzyskało pomoc w wysokości 3 mld dolarów, co plasowało ją na trzeciej pozycji jako pożyczkobiorcy od IMF i Banku Światowego, zaraz po Indiach i Chinach. Teoretycznie wskaźniki produkcji rosły a inflacja spadła o 4%. Jednak walczono z niedożywieniem i wzrostem zachorowalności na ADIS wśród najuboższych. Było to rezultatem zmniejszenia wydatków władz publicznych, wprowadzeniem opłat za świadczenia zdrowotne oraz edukację. Efektem finalnym wprowadzenia SAP w Ghanie jest pojawienie się problemu zadłużenia, które w przeciągu dwóch dekad urosło do poziomu 5,9 mld dolarów. Oznacza to, iż za każdy pożyczony dolar Ghana musi zwrócić 2,10 dolara Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu.

Przeciwieństwem Ghany jest Bangladesz, który od uzyskania niepodległości w 1971 roku, borykał się z ubóstwem.  Pomimo wielu przeciwności naturalnych, ekonomicznych, genderowych, Bangladesz potrafi znaleźć sposoby na zmniejszenie ubóstwa. Wiele państw azjatyckich swoje polityki walki z biedą wzoruje na bengalskich koncepcjach. Bangladesz za sprawą świadomych decyzji gospodarczych staje się jedną z ważniejszych gospodarek Azji Południowej. Wzrost o 71 mld dolarów w 2011 roku uplasował ją na trzecim miejscu pod względem najlepiej prosperujących gospodarek regionu. Tendencja rosnąca pojawiła się po stabilizacji politycznej w 1973 roku. Od tamtego czasu wzrost gospodarczy jest dodatni i obecnie oscyluje on na poziomie 5,5% rocznie.

Pomimo corocznego przyrostu naturalnego na poziomie 1,4%, liczba ludzi żyjących za 1,25 dolara dziennie zmniejsza się. Przewidywania Banku Światowego pokazują, że Bangladesz w przeciągu ostatniej dekady obniżał odsetek ludzi ubogich średnio o 2% rocznie. Jeśli tendencja ta zostanie utrzymana, bengalskie władze będą mogły pochwalić się kolejnym sukcesem – osiągną jedno z założeń MDG, dotyczące zmniejszenia o połowę liczby ludzi ubogich.

Czy zatem można efektywnie walczyć z ubóstwem? Można, jak pokazują przykłady historyczno-ekonomiczne państw. Do sukcesów można zaliczyć również Brazylię, Malezję i Chiny. Natomiast porażkę zaliczyła Nigeria, z powodu zaniedbań elity rządzących, co odbiło się i odbija nadal na biednych obywatelach. Ważne jest, by pamiętać, że to, co sprawdziło się w Chinach lub Japonii nie sprawdzi się w Etiopii. Ponieważ ile nierówności, tyle różnic w stopniu rozwoju. Poza tym nawet najlepiej dobrany program pomocowy jest swego rodzaju eksperymentem, nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich zmiennych.

… A bogaci nadal się bogacą

Często można się spotkać z głosami krytyki odnośnie pożyczek i metod finansowania. Przecież ktoś musi zarabiać na biedzie tych krajów. Tak mówi się na przykład o bengalskim funduszu Grameen Trust, który zajmuje się działalnością charytatywną wspierającą młode talenty oraz programem stypendialnym. Krytycy są zdania, że owe organizacje, powinny funkcjonować jak NGOs i nie przynosić zysków w postaci rocznej dywidendy swoim udziałowcom, którymi są w większości biedne kobiety z terenów wiejskich – właścicielki lokalnych biznesów. Z drugiej strony istnieje obawa o oligopolizację mikrokredytów, ponieważ w Bangladeszu cztery instytucje kontrolują większą część rynku i pośrednio zmuszają do współpracy pozostałych uczestników rynku. Najwięcej uwag pojawiło się po wyemitowaniu norweskiego dokumentu Fanget i mikrogjeld i hiszpańskiego Palabras al Viento (Mikrokredyt). Ich twórcy zawarli w nich argumenty mówiące o tym, iż pod wzniosłymi ideami, kryją się ogromne zyski, ponieważ kredyty oprocentowane są na poziomie kilkudziesięciu – kilkuset punktów w skali roku, o czym nie wiedzą nieświadomi, często nie rozumiejący umów i niepotrafiący czytać biedni kredytobiorcy. Z tego powodu wielu z nich wpada w błędne koło zadłużenia, które kończy się utratą majątku.

Telefon na wagę wody

Ubóstwo nie jest rzeczą dobrą, a definicja niezaspokojonych potrzeb nadal się powiększa. Związane jest to z nieustannym rozwojem technologii. Coś, co dawniej było luksusem, dziś jest dla nas czymś powszechnym – prąd, telefon, telewizja, internet. Niedawno zrobiło się zamieszanie wokół uchodźców, przekraczających granice ze smartphonami. Ludzie wytykali ich palcami i dziwili się jak to jest możliwe, że mają komórki, skoro są biedni. Dziś jednak to tak jakby spytać kolegę skąd masz prąd? Według badania Cisco Visual Networking Index, do 2020 roku więcej osób na ziemi będzie miało smartphona niż dostęp do bieżącej wody. Określa się, że będzie to 70 proc. populacji świata, czyli niemal 5,5 mld osób.

Gotowy produkt lub pieniądze sprawią, że człowiek chce więcej i uczy się żyć wygodnie, przestaje się rozwijać i myśleć perspektywicznie. Owszem należy pomagać, ale nie rozdawać pieniądze na ulicach. W Niemczech ze wzgardą spogląda się na żebrzących bezdomnych, wcale nie ze względu na ich wygląd, lecz fakt, że w państwie łatwo o benefity. Trzeba się tam naprawdę postarać, by wylądować na ulicy. Tak właśnie jest z równością. Każdy jest inny, ale każdy jest równy, ponieważ jest człowiekiem, najdoskonalszą z istot, zdolną do samodzielnego myślenia i rozwoju.

Czytaj również